poniedziałek, 7 maja 2018

Truskawkowy zawrót głowy..








Maj zawsze kojarzy mi się z truskawkami.
Pierwsze, które pojawiają się w końcówce kwietnia, są pięknie pachnące i wspaniale wyglądające, ale niestety bez smaku. Te następne już w maju są duzo lepsze. Może nie są tak jedna w jedną, tej samej wielkości, ale zaczynają smakować, jak powinny. Tamtego lata, słońce było już mocno aktywne od marca, wiec majowe truskawki od początku pachniały i smakowały wyśmienicie.
Pojechaliśmy do znajomych za miasto, bo zaprosili nas właśnie na truskawkowe szaleństwo — mieli dość duże poletko tych czerwonych smakowitości. Takie prosto z pola własnoręcznie zebrane smakowały jak największy przysmak! Trzy dni owocowego obżarstwa!
Przyjechaliśmy późnym wieczorem. Rano poszliśmy na pole, później były szykowane konfitury z truskawek, oczywiście ciasto, a na obiad chłodnik truskawkowy. Nie! nie jedliśmy tylko to - panowie woleli coś bardziej konkretnego, zostawiając czerwone owoce na deser. Ja z Noemi zajadałyśmy się wszystkim, co było z truskawkami. Drugiego dnia, po południu Noemi musiała pojechać do szpitala wezwana na jakąś pilna konsultacje (jest pediatrą). Jej mąż rozmawiał przez Skype z córką (zadzwoniła z Kanady), a my całkiem rozleniwieni piękną pogodą — na tarasie, pod wielkim parasolem, na podwójnej leżance tarasowej. Leżałam na plecach z zamkniętymi oczami, delektując się odgłosami natury. Ty obok na brzuchu, przeglądałeś gazetę. Zarejestrowałam ruch obok, ale nie chciało mi się otworzyć oczu. Poczułam, że coś delikatne i chłodne dotyka moich warg. Wyraźny zapach truskawkowy. Postanowiłam się podroczyć. Zacisnęłam wargi. Nie spodziewając się tego — docisnąłeś owoc mocniej do moich warg i oczywiście truskawka rozpłaszczyła się na mojej buzi! Sok pociekł mi po twarzy i po brodzi, co najwidoczniej bardzo Ci się spodobało, bo zanim zlizałam resztę owocu, już następny miałam rozpłaszczony na wargach. Śmiałeś się, a ja nadal z zamkniętymi oczami pozwalałam na dłuższą chwile zabawy. Pochyliłeś się nade mną i scałowywałeś resztki owocu i sok z mojej twarzy, brody i szyi! teraz chichotałam i ja.. Twoje pocałunki pachniały słodko i smakowały truskawkowo. Długo trwały.. na przemian z kolejnymi słodkimi, pachnącymi słońcem owocami. Gdy wróciła Noemi, ze zdziwieniem stwierdziła, że taka piękna pogoda, a wszyscy pozamykani w pokojach — jej mąż nadal rozmawiał przez Skype.. a my? My musieliśmy schronić się na pewien czas w pokoju, by dokończyć nasze niespodziewane, tak ciekawie rozpoczęte truskawkowe tête-à-tête*
To był wyjątkowo udany weekend — miał smak miłości i truskawek.
Zabraliśmy do domu kosz owoców i kilkanaście słoiczków konfitur, które przez długi czas pachniały wspomnieniami weekendu.
Maj zawsze kojarzy mi się z truskawkami..
* sam na sam

Milena 775


foto - net

sobota, 5 maja 2018

Cierpliwość..










Uśmiecham się 
do ciebie - widzisz 
wokół wirują 
romantyczne słowa
spływając na moja dłoń
zieloną kroplą nadziei
na wspaniale jutro..
GRH

Co to za pogoda za oknem? Przed chwilą słońce i to takie z ostrymi promykami, a teraz już ciemne chmury zasłoniły cały widok z okna i leje — nie pada tylko leje!...Mało tego — zaczęło solidnie wiać! Gałęzie drzew tańczą szaleńczy taniec w deszczu..
Zastanawiam się, jak opisać co jest w mojej wirtualnej kieszeni.
Może zacznę od — cierpliwości?
Od dawna tam jest. Kiedy wsuwam dłoń w wirtualną kieszeń, to czuje, jak ona natychmiast łapie moje palce. Jest odczuciem ciepłym i delikatnym i miłym.
Wie doskonale, że ja obchodzę się z nią tak jak ona ze mną (czyli dobrze) - nie zawodzimy siebie nawzajem. Ona jest mi bardzo potrzebna i dobrze o tym wie, wiec nasze relacje są prawdziwe.
Ja potrzebuje tej cierpliwości — są sprawy daleko ode mnie, różne priorytety nie pozwalają na natychmiastowe spełnienie wielu zamierzeń, są jeszcze inne zobowiązania. Ona wie doskonale, że musi mnie wspierać, bo czym będzie beze mnie?..Niczym.
Wiec spokojnie czeka ze mną na telefon, gdy milkniesz na kilka dni i tłumaczy mi, że muszę być cierpliwa, bo czasem to, co się dzieje, musi się dziać w sposób, który może mi niezbyt odpowiada (a wyobraźnia podsuwa obrazy dalekie od przyjemnych).
Kiedy milkniesz, to ona jest ze mną. Delikatna i ciepła, tonuje wiele spraw. Barwi je w kolorach nadziei, bo to piękny kolor — zielony.
Jak wygląda?
Nie wiem. Ukryta stale w mojej wirtualnej kieszeni, ale wiem, że jest zawsze blisko mnie — wystarczy wsunąć dłoń do kieszeni, by poczuć jej dotyk!
To ona powoduje, że jestem spokojna, czekając na różne sprawy. Nawet gdy bardzo tęsknię — to ona tłumaczy mi, że nerwy to zły doradca, że czasem warto poczekać, na spełnienie czegoś, co jest ważne. Wiem, że ma racje. To cierpliwość powoduje, że potrafię się dostosować do różnych sytuacji. Wiem, że nie można ciągle biec, czasem trzeba po prostu odpocząć..
Gdybym tylko znalazła sposób, jak mogę podzielić się z tobą moją cierpliwością, zrobiłabym to od razu, żeby wszystkie plany spokojnie dało się realizować bez zbytniej nerwowości!
Może pewnego dnia uda mi się dojść do tego punktu jak mogę się podzielić i wówczas przekonasz się jakie to proste, gdy w swojej kieszeni ma się cierpliwość!
Zwariowana pogoda zatoczyła krąg i właśnie słońce ponownie dotyka moich dłoni na klawiaturze, jak - gdyby chciało mi powiedzieć, że byłam cierpliwa, wiec wróciło..Na chwile!
Widzę nad dachami, jak czarne chmury znowu ruszyły w gonitwę po niebie..

Milena 775


foto - Artist Jose Higuera's

czwartek, 3 maja 2018

Niemały błąd..






Przyjacielu
Twój głos brzmi cicho
tak spokojnie mówisz słowa
słucham uważnie
a w duszy chłód
Mówisz - wszystko w porządku
uśmiech miedzy wersami
a każde ciche słowo
ciężkie jak głaz
Podświadomość koduje
co serce nie zrozumie
może kiedyś odczujesz
swój niemały błąd..


Milena 775


foto - Doctor Bosconovitch

środa, 2 maja 2018

Milosc.. ta prawdziwa..

 








Szukając
prawdziwej miłości
w bezmiarze świata
w chwilach zamyśleń
wierszami witałam 
kazde tchnienie myśli
w słowach prostych ukryte
poszukiwałam dobra
w najmniejszym
geście zwykłego życia
Z uśmiechem zamieniałam
smutek w radość
I żadna wątpliwość
nie zawróciła mnie z drogi
z podniesiona głową
pokonywałam trudności
idąc przez ludzki ocean
dobra zła i bezmyślności
na zawsze pozostałam
istotą wrażliwą
na krzywdę i łzy..
A miłość - ta prawdziwa -
zjawiła się sama..

Milena 775


foto - net

wtorek, 1 maja 2018

Niepewność..










Kolejny dzień za nami, wiosenne słonce właśnie poszło na zachodni brzeg, by skąpać obolałe stopy w chłodnej toni wieczornego oceanu.
Cisza, wieczór i wszystko zamiera w oczekiwaniu nocy, nawet wiatr się uspokoił i przestał trącać gałązki drzew..
Biała pustka ekranu przede mną. Powinnam zapełnić ja czarnymi literkami mojej wyobraźni, ale moja wyobraźnia - tez milczy. Dlaczego? Zwykle zmęczenie?
Może to tęsknota?. Może to niepewność. Może brak ciepła uczuć.
Chwile zastanawiam się, nad tym, co podgryza moja dusze. Myślę, że to niepewność..
Czym mam zapełnić tą białą powierzchnie?..
Smutki przegoniłam, na tęsknotę nie mam lekarstwa - pojawia się i jest!
Trudno jej przetłumaczyć, że to, czego chcę i pragnę — musi jeszcze poczekać, bo nic nie pojawia się nagle...Codzienność czasem płata nam niemiłe figle..
Nagle patrze na wiotką postać przede mną... znam ten grymas zamiast uśmiechu, jednym gestem pokazuje mi, że jest, że właśnie postanowiła mnie odwiedzić..
Ona — niepewność!... Rozsiadła się wygodnie na krawędzi ekranu i założyła nogę na nogę - patrzy na mnie, przymrużając swoje brązowe ślepia! - macha noga i daje mi do zrozumienia, że jest "u siebie" i jest jej tu "wygodnie". Czy tak właśnie jest? Czy niepewność może się tu rozgościć? 
Nie zgadzam się na to!.. 
Mam dość problemów szarej codzienności, wiec żadna niepewność nie jest mi tu potrzebna!. Muszę przegonić ja z krawędzi ekranu, bo zasłania mi białą powierzchnie, a jej panoszenie się tu - zupełnie wytraca mnie z rytmu pisania!.. 
Usiłuję przesunąć ją dalej długopisem, ale odchyla się i wraca na swoje miejsce na krawędzi ekranu...
Uśmiecha się złośliwie i pyta:
- "a co z brakiem ciepła uczuć? i innymi zobowiązaniami? " - wie dobrze, co mnie może dotknąć! 
Nie odpowiem jej !. Myślę, że znam odpowiedz, ale tej odpowiedzi nie mogę przekazać niepewności, bo zaraz zrobi z tego ogromny znak zapytania i dopiero będzie miała pole do popisu!
Milczę więc, a niepewność uśmiecha się malinowymi ustami i mówi: 
- "a nie mówiłam??"...
Mowie do niej -
- "idź! Poradzę sobie doskonale, jeśli nie będzie tu ciebie!"...
Zsuwa się wolno z krawędzi ekranu. Niezadowolona!. Naburmuszona..
-"przyślę tu moją kuzynkę - obojętność!...wiem, że jej nie cierpisz" - prycha w moją stronę!..
Odgryzła się niezłe!
To fakt....nie lubię obojętności, bo to najgorsze co może być!..
Oblicza jej są tak różne, że czasem trudno się połapać czy to już obojętność?
A może tylko niepewność? Albo strach? Może to być także brak zrozumienia albo po prostu brak uwagi!..
Wygodnictwo?.. i połap się tu, od pierwszego spojrzenia co to jest?.
Czasem to po prostu niemożliwe..
Kiedy dawno temu miałam wypadek samochodowy, ludzie zatrzymywali się, by zobaczyć, co się stało i natychmiast odjeżdżali bardzo „rozczarowani” faktem, że żyjemy..... To wiem, że to była para — obojętność i głupota!...
Gdy ze ślicznego, maleńkiego szczeniaka wyrasta duży niezbyt ładny pies, którego właściciel zostawia w lesie, ("za duży" do małego mieszkania) - to obojętność i wygodnictwo?..i ...bezduszność?..
Jeśli nie decydujemy się pomoc ubogiej osobie, mimo że, mamy takie możliwości to obojętność i strach..
Czy tylko-wygodnictwo, bo po co mam się w to angażować?..
Obojętność jest bardzo różna....
Patrze, na czarne literki zapełniające białą powierzchnię ekranu, jednak wyobraźnia dała się namówić do współpracy! - nie wiem kiedy...
Popłynęły słowa, jak wiosenny strumyk.
Jedno wiem, że nie pozwolę, żeby moja podświadomość zaprzyjaźniła się z zazdrością...ani z niepewnością.. tym bardziej z obojętnością!
Mam na to swoje sposoby...

Milena 775

foto - net/gif