środa, 19 lipca 2017

Wieczorem...









Wieczorem..
Cichutko klikam w klawisze i zamieniam moje myśli na słowa.. czarne literki na białym ekranie... Kolejna opowieść mojego życia...by wyciszyć dusze.
Chyba już pora by pomyśleć o łóżku...Jest tuż obok i kusi...Dam się pewnie skusić, bo już pora na sen... 
Układam się wygodnie i przeciągam lekko — to taki specjalny moment, zanim zasnę... jeszcze 20 oddechów przeponą — nawyk bardzo przydatny i chwile wizualizacji... w krainie marzeń... 
Jeszcze przesłanie samych pozytywnych myśli i energii dla kogoś bliskiego...To wszystko robię, leżąc na plecach, z zamkniętymi oczami. Taka mała chwila relaksu...
Nagle czuje przyjemne ciepło z prawej strony..
Ktoś? A może coś?.. "przytula się" do mnie.. Chwila zaskoczenia, ale bardzo przyjemnego!..
Cmoka mnie w policzek.. głaszcze po ręce.. całuje moje zamknięte powieki...nie mogę otworzyć oczu... To bardzo, bardzo przyjemne!..
Teraz "przeniosło się" na lewa stronę i powtarza te wszystkie gesty i cmokania! Łaskocze mnie za uchem !..Odwracam się na bok i czuje leciutkie "drapania" po plecach.. Wykorzystuje ten moment i spoglądam spod przymkniętych powiek... Powinnam się domyślić od razu — to moje...sny!.. Pojawiają się natychmiast, gdy kładę się do łóżka, niecierpliwie czekają, aż skończę oddechy i wizualizacje, by mnie natychmiast porwać i utulić...Poddaje się bez słowa, w połowie myśli o Nim...zapadam się w szeroko otwarte ramiona Morfeusza....


Milena 775

foto-net

niedziela, 16 lipca 2017

Nieobecność..






Nigdy nie przyszło mi do głowy, że nieobecność może zajmować tyle miejsca, znacznie więcej niż obecność.


A.M.Matute




foto-net

sobota, 15 lipca 2017

Mówmy do siebie...








foto-net

Najbardziej w życiu żałuje się zawsze tego, czego się nie powiedziało, nie zrobiło. Bo wtedy zostaje w nas na długo jedno słowo „gdyby”, które nie pozwala zamknąć pewnych rozdziałów w naszym życiu… 
Ale dobrze też wiem, że czasem brakuje odpowiednich słów. Tylko ten kto milczy zbyt długo – nie będzie nigdy zrozumiany. Lepsza jest najgorsza prawda niż niepewność Chociaż czasem milczenie bywa wymowniejsze i zawiera w sobie więcej treści, ale bardziej można zniszczyć właśnie brakiem słów, milczeniem, ciszą. Nie trzeba wtedy ani jednego słowa…
Czasem jeśli nie powiemy tego, co czujemy możemy dużo stracić. Możemy stracić wszystko. A niekiedy tak niewiele nam brakuje do szczęścia. Chwilą czasu poświęconą drugiemu, odrobiną ciepła i zrozumieniem można wiele zmienić…
Więc... Mówmy do siebie, żeby nigdy nie żałować słów straconych…
Mówmy do siebie, bo jutra może nie być...

Emocjami pisane



piątek, 14 lipca 2017

Wiersze staroświeckie..










wiersze staroświeckie co wzruszają teraz
z rymami jak należy z przecinkiem i kropką
z dworem co znikł nagle cicho i na zawsze
a wiadomo cisza większa niż milczenie
i pamięć już posłuszna gdy przeszłość przychodzi
z babcią co na werandzie cerowała dziurę
bez nożyczek zębami przegryzając nitkę
tuż przy koszu na grzyby by się nie sparzyły
z wujem co się gazetą niepotrzebnie zajął
więc pomagał mu diabeł ale kopnął anioł
ze smutkiem przemijania jagód jarzyn jeżyn
gdyby śmierci nie było nikt z nas Już by nie żył
przemijamy jak wszystko by w ten sposób przetrwać
uczucia bez łapówek i rąbanka grzechów
wielka miłość co zawsze wydaje się łatwa
i wie już tak od razu że nie wie co będzie
choć za młodu drży serce a na starość noga
wszystko co najcenniejsze spaliło się w piekle
wiersze staroświeckie niemodne naiwne
ten sam baran co wtedy
ale szczęście inne...

ks.J.Twardowski





foto-net




wtorek, 11 lipca 2017

Mimo wszystko..









Mimo wszystko...
Ludzie są nierozumni, nielogiczni i samolubni
Kochaj ich, mimo wszystko
Jeśli czynisz dobro, oskarżają cię o egocentryzm
Czyń dobro, mimo wszystko
Jeśli odnosisz sukcesy, zyskujesz fałszywych
przyjaciół i prawdziwych wrogów
Odnoś sukcesy, mimo wszystko
Twoja dobroć zostanie zapomniana już jutro,
Bądź dobry, mimo wszystko
Szlachetność i szczerość wzmagają twoja wrażliwość
Bądź szlachetny i szczery mimo wszystko
To, co budujesz latami może runąć w ciągu jednej nocy
Buduj, mimo wszystko
Ludzie w gruncie rzeczy potrzebują twojej pomocy,
mogą cię jednak zaatakować, gdy im pomagasz
Pomagaj, mimo wszystko
Dając światu najlepsze, co posiadasz,
otrzymujesz ciosy,
Dawaj światu najlepsze, co posiadasz,
Mimo wszystko..

Matka Teresa z Kalkuty


foto-net


sobota, 8 lipca 2017

Po prostu..







..Znaczysz dla mnie więcej, niż możesz przypuszczać. 
Po prostu... -( jakże ciężko było mi zebrać myśli)... 
- Po prostu jest tak, że niektórych ludzi poznajemy nie w tym momencie. Zaczyna nam na nich zależeć, chociaż tak nie powinno być. Chcielibyśmy z nimi być pomimo wszystko, a nie możemy...i..


Gabriela Gargaś





foto-net

Kiedyś spotkałam kogoś takiego...

To było jak opowieść z pięknej bajki! Bardzo mi na nim zależało, bardzo ceniłam tego kogoś jako człowieka... przyjaciela... i wiem, ze nie byłam temu komuś obojętna ( bo to się po prostu wie)... Ale było właśnie tak jak w cytacie powyżej ...nie było to proste, nie było to łatwe... gdy się ma inne zobowiązania, to tak trudno podjąć właściwą decyzje. I nigdy do końca nie wie się, czy to co zdecydowaliśmy, było najlepsza decyzja..

Milena 775

wtorek, 4 lipca 2017

Odśwież....








Do drzwi ktoś zapukał i zaraz potem nacisnął klamkę. Do pomieszczenia zajrzała ciekawska ruda głowa.
- To pan dał ogłoszenie?
- Tak, proszę wejść, - naukowiec podszedł do Rudego i podał rękę.
- Świetnie! Bo ja bardzo potrzebuje pieniędzy. Rzeczywiście tyle pan płaci, ile było napisane?
- Tak, oczywiście. Przeprowadzamy testy nowego sprzętu. Nie chcę się chwalić, ale to rewolucyjne odkrycie. Jego znaczenie ciężko będzie przecenić, - oświadczył z dumą naukowiec.
- Przepraszam, a długo to potrwa? Mam tylko godzinę, - przerwał mu Rudy.
- Wystarczy. 
- A na kimś pan już to testował?
- Na sobie. Proszę się nie bać, jak pan widzi – żyję i mam się dobrze. Urządzenie nie zrobi panu krzywdy. Po prostu wprowadzi pana w trans i zaktywizuje wspomnienia. 
Naukowiec zaprowadził Rudego do laboratorium i wskazał mu fotel.
Owinięty przewodami Rudy obserwował poczynania naukowca, który ustawiał niewielkie urządzenie i podpinał do niego kabelki. Jego działania przypominały rytuał szamański.
- Gotowe, - odwrócił się do Rudego naukowiec. – Zaraz włączę. Zostanie pan przeniesiony do najbardziej jaskrawych wspomnień i ponownie pan je przeżyje. Wybrałem tylko pozytywne emocje, więc proszę się nie denerwować.
- Ja się nie denerwuję, - niepewnie odpowiedział Rudy.
- Jeśli będzie pan chciał przerwać jakieś wspomnienie – proszę nacisnąć ten przycisk. Wówczas urządzenie przeniesie pana do innego wspomnienia, - naukowiec podał Rudemu pilota. – A tym przyciskiem może pan wyłączyć całość i wyjść z transu. Gotowy? Włączam!
Rudy najpierw usłyszał pstryknięcie, a potem…

Lody. Świetnie pamiętał tamte lody, ich bajeczny smak, który zapamiętał na całe życie. Rudy znalazł się w dzieciństwie, w czasie tamtego upalnego lata, kiedy po raz pierwszy jadł cudowne lody w polewie czekoladowej. Uśmiech pojawił się na jego twarzy. Wszystko było takie realistyczne – drewniana ławka pachnąca farbą, mama stojąca obok i one – lody! Rudy ugryzł twardą polewę i zamarł czekając na wielką przyjemność. Przesuwając językiem kawałek smakołyku, próbował poczuć tamten smak, który został mu w pamięci. Dziwne. Zwykła polewa. Lody też nie specjalne. Zbyt słodkie, mdłe. Jadał już w swoim życiu lepsze. Rozejrzał się dookoła, spojrzał na swoją młodą mamę, którą w dzieciństwie uważał za najwspanialszą i najpiękniejszą istotę na świecie. Teraz widział obok siebie zwykłą młodą kobietę. Zmęczoną, rozwiedzioną kobietę w brzydkiej sukience. Wiatr przywiał kurz i puch z topoli, który przykleił się do lodów. Rudy ze wstrętem spojrzał na nie, a jego ręka sama sięgnęła do przycisku. Odśwież…

Ona! Stał obok niej i trzymał ją za rękę. Zaraz pocałuje ją po raz pierwszy. Rudy pamiętał, jak zamknęli oczy, jak zderzyli się nosami przed pocałunkiem. Teraz miał oczy otwarte. Jej twarz była coraz bliżej i Rudy zobaczył małe krostki. Naprawdę miała taką okropną cerę? Wydęła usta. Cała była jakaś taka niezgrabna. Cmoknęła go i zaraz oblała się rumieńcem. Jej nieśmiały uśmiech szpecił aparat na zębach. Czy on tego wtedy nie widział? Widział, ale to było jakoś inaczej. Wtedy to była najpiękniejsza dziewczyna, a teraz miał przed sobą zwykła pryszczatą nastolatkę. Jej boski zapach, od którego mocniej biło mu serce, zapach, który starał się wyłowić z powietrza, gdy tylko przechodziła obok – teraz okazał się zapachem tanich perfum. Przesłodzonych i okropnych, jakich używają stare kobiety, które całkiem straciły powonienie. Odśwież…

Oświadczyny. Rudy prosi o rękę i oddaje swe serce. Elegancka restauracja, walc, drogi szampan. Zbyt kwaśny. Facet na saksofonie strasznie fałszuje. Rudy dostrzega na swoich spodniach plamę od majonezu z sałatki. Jej usta są pomalowane jaskrawą szminką w tandetnym kolorze, w dodatku rozmazaną w kąciku. Za chwilę Rudy ma wypowiedzieć tamte słowa, na które ona czeka już ponad rok. Słowa powinny być piękne, głos powinien drżeć, a jej odpowiedź powinna wywołać euforię. Odśwież…

Ślub. Jaka ona była piękna w białej sukni… Na tacy leżą obrączki, wokół uśmiechnięci krewni i znajomi. Ale gdzie podziało się jego podniecenie z tamtej chwili? Nic. Kompletnie nic. Rudy już wie, co będzie dalej, jak ułoży się ich krótkie wspólne życie, jaki męczący będzie rozwód, sprawa sądowa o podział majątku. Zakładając jej obrączkę, Rudy przypomina sobie, co jego żona będzie mówić za tydzień, za miesiąc, za rok po ich ślubie. Odśwież… Odśwież… Odśwież… Wyjście!

- No i proszę, wrócił pan, - uśmiecha się naukowiec, odłączając kable. – Jak wrażenia?
- Obrzydliwe! – krzyczy Rudy, ocierając łzy płynące po policzku. – Pan pozbawił mnie wspomnień! Nie można wrócić! Nie można przeżyć wszystkiego od nowa! To nie byłem ja! Wtedy to jeszcze nie byłem ja!
Rudy zrywa się z fotela, łapie urządzenie i podnosi je wysoko nad głową…

© Po Pierwsze Ludzie


foto-net

wtorek, 27 czerwca 2017

Myśli.....





Myśli w formie pisemnej są niczym więcej 
niż tylko śladem wędrowca na piasku: 
Widać bardzo dobrze, jaka drogę wybrał, 
ale aby dowiedzieć się, co widział podczas podróży, 
musimy korzystać z jego oczu...

(Arthur Schopenhauer)




foto-net

sobota, 24 czerwca 2017

Nie znoszę upałów!..






Ponad dwa tygodnie nieznośnego upału nie pozwoliło mi usiąść przy komputerze, palce kleiły się do klawiatury i myszki... okropne! Bardzo źle znoszę takie upały i nie mam gdzie od nich uciec..Moja choroba, a raczej radioterapia jeszcze to pogorszyły! Trudno mi oddychać takim dusznym, przegrzanym powietrzem!
W moim mieszkaniu wszystkie okna mam od strony południowej, zwyczajem tu przyjętym - zamykam okna i zamykam żaluzje ( i tak jest aż do późnego wieczoru, gdy słonce schowa się za ostatni dom)... Oczywiście nie oznacza to, ze gdy otwieram okna to świeże powietrze wpływa do domu!.. wszystko jest tak nagrzane, ze temperatura w nocy obniża się tylko o kilka stopni! Masakra!!
Niewiele pomagają wentylatory, które przeciez nie chłodzą tylko przemieszczają powietrze (duszne i gorące)..
Jest kilka sztuczek, pomagających w tym piekle ( na niezbyt długi czas!)... ustawienie miski z lodem przed wentylatorem (!)...
rozwieszenie dużej ilości prania na przenośnej suszarce i postawienie tej suszarki w pokoju (!). Pewnie już teraz myślicie, dlaczego nie kupiłam klimatyzatora? No cóż? zawsze byłam przeciwnikiem takich urządzeń.. (ale! ale...chętnie z nich korzystam w pracy czy w samochodzie!).... 
Może to już pora na zakup do domu? 
Przemyślę to, bo kto wie jakie będzie tegoroczne lato??
Dzisiaj wieczorem temperatura na szczęście znacznie niższa .. jest czym oddychać i za oknem tym razem świeże chłodniejsze powietrze! 
Ufff! co za ulga!!


Milena 775


foto-gif-net

piątek, 23 czerwca 2017

Powracający sen....







Jest taki sen, który się śnił kilka razy : …Bardzo gwarne miejsce, to pewnie lotnisko , bo jesteśmy w dużej hali, gdzieś w tle przechodzi tłum ludzi, słychać gwar rozmów ( ale to takie tylko rozmazane tło), a my ( ja i On) bardzo blisko siebie w objęciach, czuje ciepło Jego dłoni na moich plecach, moje dłonie głaszczą lekko Jego plecy, po mojej twarzy płyną łzy, jestem bardzo wzruszona, z twarzą uniesiona do góry – patrze na Niego, On tez jest wzruszony – czuje to....... i całuje mnie po tych spływających łzach i mówi do mnie: „no już!.. nie płacz! Wszystko jest dobrze... Ciii”.... i to jest tylko ta scena i ja nie wiem, czy ja przyjechałam, czy wyjeżdżam!? Wiem, ze to dla mnie duze emocje i zawsze budzę się z tego snu z twarzą mokra od łez... Jakie jest przesłanie tego snu? Dlaczego się śni kolejny raz?
Czy to są łzy szczescia, bo przyjechałam.... czy łzy rozpaczy,bo muszę wyjechać? Moja podświadomość nie chce niczego wytłumaczyć... Gdzie mam szukać podpowiedzi, gdzie szukać wytłumaczenia? 


Milena 775
/fragm.opowiadania/



foto-net

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Zycie.. po prostu..









"Czasem do naszego życia wdzierają się wydarzenia, na które nie jesteśmy gotowi. Łamią nam kręgosłup, rzucają na kolana, ciskają nas w sam środek szalejącego, nieokiełznanego żywiołu, zużywają nasze zasoby, wypalają jestestwo i niszczą wszystkie azymuty. Nadchodzi jednak dzień, gdy zaczynasz wyraźnie zdawać sobie sprawę, że jednak jest coś, co możesz zrobić nawet stojąc na kolanach, rozbity i pozbawiony sił. 
Zbierasz resztkę swojej woli i wkrótce pojmujesz, że nadszedł NOWY dzień. 
I co by się nie działo, teraz już dokładnie wiesz – dasz radę!" 


Tatyana Varukha




                                                         foto-net





Jeśli możesz pozwolić sobie na to, by nie liczyć uderzeń fali i upływających chwil, jeśli upływ czasu nie wywołuje paniki w twoim umyśle – jesteś naprawdę szczęśliwy... 

Janusz A.Zajdel

sobota, 17 czerwca 2017

Moja cierpliwość...









(..) Co to za pogoda za oknem? Przed chwilą było słońce i to takie z ostrymi promykami, a teraz już ciemne chmury zasłoniły cały widok z mojego okna i leje...nie pada tylko leje!...mało tego to jeszcze i wieje solidnie...gałęzie drzew tańczą szaleńczy taniec w deszczu..

Zastanawiam się, jak opisać, co jest w mojej wirtualnej kieszeni, a co dotyczy Ciebie..
Może zacznę od... cierpliwości?
Od dawna tam jest..Kiedy wsuwam dłoń w wirtualną kieszeń, to czuje  natychmiast, jak cierpliwość łapie moje palce. Jest odczuciem ciepłym i delikatnym ..
Wie doskonale, że ja obchodzę się z nią tak jak ona ze mną ( czyli dobrze) - nie zawodzimy siebie nawzajem...ja wiem, że ona jest mi bardzo potrzebna i ona o tym wie i tak jest dobrze. 
Ja potrzebuje tej cierpliwości, gdy jesteś daleko, bo są jeszcze inne zobowiązania i problemy...a ona wie doskonale, że musi mnie wspierać, bo czym będzie beze mnie?..Niczym!..
Wiec spokojnie czeka ze mną na Ciebie, gdy milkniesz na kilka dni..tłumaczy mi, że muszę być cierpliwa, bo czasem to, co się dzieje, musi się dziać w sposób, który czasem nam niezbyt odpowiada.. 
Wiec, kiedy milkniesz, to ona jest ze mną stale..moja delikatna i ciepła cierpliwość, która tonuje wiele spraw. Barwi je w kolorach nadziei, bo to piękny kolor. 
Jak wygląda? nie wiem dokładnie, bo ukryta jest zawsze w mojej wirtualnej kieszeni, ale wiem, że jest zawsze blisko mnie — wystarczy wsunąć dłoń do kieszeni, by poczuć jej dotyk!
To ona powoduje, że jestem spokojna, czekając na Twoje powroty..nawet gdy bardzo tęsknię, a wyobraźnia tworzy horrory — to ona tłumaczy mi, że nerwy to zły doradca, czasem warto poczekać na spełnienie czegoś, co jest ważne.. Wiem, że ma racje. To dzięki niej cierpliwie znoszę to, że ciągle czekam, żebyś się otworzył,. Może pewnego dnia uznasz, że trochę więcej otwartości nikomu nie zaszkodzi..To moja cierpliwość powoduje, że potrafię się dostosować do różnych sytuacji..bo wiem, że nie można ciągle biec, czasem trzeba po prostu odpocząć..

Gdybym tylko znalazła sposób, jak mogę podzielić się z Toba moją cierpliwością, zrobiłabym to od razu, żebyś mógł spokojniej realizować to, co przed Toba i wokoło Ciebie i żeby to nie powodowało zbytniej nerwowości! 
Może pewnego dnia uda mi się dojść do tego, jak mogę się z Toba podzielić ta dużą cierpliwością i wówczas przekonasz się jakie to proste, gdy w swojej kieszeni ma się dużą cierpliwość!

Zwariowana pogoda zatoczyła krąg i właśnie słońce ponownie dotyka moich dłoni na klawiaturze, jak-gdyby chciało mi powiedzieć, że byłam cierpliwa, wiec wróciło..na chwile, bo już widzę nad dachami, jak czarne chmury znowu ruszyły w gonitwę po niebie...(..)

 Milena 775/fragment opowiadania własnego/


foto-net

czwartek, 15 czerwca 2017

Jak żyć?..








Szukając odpowiedzi na pytanie jak żyć, młody człowiek zwrócił się do starca:
- Powiedz mi, jak mam płynąć rzeką życia? Co jest słuszne, a co nie?
- Bądź inny, niż wszyscy, - poradził starzec. – Zrezygnuj z płynięcia z prądem wraz z tłumem szarych i obojętnych ludzi. Płyń na przekór wszystkiemu! Życie to walka. Musisz rozbijać fale! Dążyć! Toczyć boje! Pokonywać trudności , by osiągnąć cele, zdobyć szczęście i ulepszyć świat.
Młody człowiek skinął głową i udał się do innego, wielce doświadczonego człowieka.
- Jak mam płynąc rzeką życia? – zapytał. – Czy warto sprzeciwiać się prądowi?
- Nie, - odpowiedział drugi człowiek. – To nie ma sensu. Rzeka naszego życia to tao – uniwersalna zasada kierująca wszechświatem. Jeśli jej się sprzeciwisz – wejdziesz ze wszechświatem w konflikt. Poddaj się, zanurz, płyń z prądem, a wówczas dowiesz się, co to jest jedność.
Młodzieniec podziękował za radę i spotkał się z kolejnym autorytetem.
- Powiedz mi, dobry człowieku, jak mam żyć? Czy mam płynąć pod prąd, walcząc i zwyciężając? Czy z prądem, znikając w potoku świata?
- Rzecz w tym, by nie płynąć ani z prądem, ani pod prąd. Płyń tam, dokąd potrzebujesz płynąć. Na tym polega mądrość. Twój umysł powinien być twym sterem, a dusza – żaglem.
W drodze powrotnej młody człowiek spotkał jeszcze jednego starca i postanowił również zapytać go o rzekę życia. Czyż może mu zaszkodzić dodatkowa odpowiedź?
- Powiedz mi, jak mam żyć? Płynąć z prądem? Czy pod prąd? Czy może, kierując się umysłem, płynąć tam, dokąd potrzebuję?
- Prąd? – zdziwił się starzec. – Jaki prąd?... Wybacz, nie zauważyłem żadnego prądu. Po prostu kocham pływać…
 Po Pierwsze Ludzie/net


Obraz Tomasza Alena Kopery

środa, 14 czerwca 2017

Wdzięczność...








Zaciśnięte palce
stresem lodowate
pustawa poczekalnia
wieje przeciągiem
otwartych okien
zamknięte drzwi
sączą słowa
niezrozumiałe
dla mojego ucha
Jeszcze moment
i drzwi uchylone
gabinet połyka mnie
w swoja czeluść
znika nagle stres
uśmiech zza biurka
spokojne słowa
przyjazne spojrzenie
ciepło pytań
Jestem uratowana
od strachu i stresu
nieśmiało uśmiech
odwzajemniam
ciepłe dłonie
egzaminują dobrze
potwierdzają
wyniki badań
laboratorium
Ulga istnienia
krzyczy we mnie
bezgłośnie
teraz możliwość
kolejnych miesięcy
zwyczajnego życia
wdzięczność
bez granic
b e z c e n n a...



Milena 775



foto-net


Nadzieja... ma kolor .. zielony.....?

środa, 7 czerwca 2017

Wyrosłam...









Niepostrzeżenie 
wyrosłam z ciała
małej dziewczynki 
dojrzałam do
własnej sukienki 
i butów na obcasach 
nauczyłam się 
obłaskawiać codzienność
nie lękać się 
odgłosów nocy
już nie próbuje 
zatrzymywać obłoków
które i tak 
odpływają w swoją stronę… 
zrozumiałam
że dotyk wiatru 
to chwilowe doznanie, 
a krople deszczu 
nie cierpią
kiedy rozbijają się o parasol
dziś
w chwilach tęsknoty 
uśmiecham się wierszem
do beztroskich lat....

/znalezione/net


foto-net

sobota, 3 czerwca 2017

Dokąd tak się spieszysz?..







Dokąd tak się spieszysz? Zwolnij!...nie biegnij, bo biegnąc tak ciągłe, gubisz to co ważne w życiu... naucz się żyć wolniej...To co nas czeka na końcu naszej drogi i tak spotka nas... za szybko...


foto-net


"Życie ludzkie jest zbudowane z czasu. Nasze dni, nasza zapłata mierzone są w godzinach, nasza wiedza wyznaczana jest przez lata. Chwytamy w ciągu dnia kilka minut na przerwę na kawę, a potem czym prędzej biegniemy do biurek, spoglądamy na zegarek, żyjemy od jednej wizyty do drugiej. Mimo to, nasz czas kiedyś się kończy i w głębi duszy zastanawiamy się, czy przeżyliśmy dobrze te wszystkie sekundy, minuty, godziny, dni, tygodnie, miesiące, lata i dekady.
Wszystko wiruje wokół nas - praca, rodzina, przyjaciele, kochankowie... chciałoby się krzyknąć "STOP!", rozejrzeć się wkoło, zmienić porządek paru rzeczy, a potem ruszyć znowu"...





Cecelia Ahern – Na końcu tęczy

piątek, 2 czerwca 2017

Naucz się kochać...









"Najważniejszym krokiem na drodze ku koncentracji to nauczyć się być samemu, nie czytając, nie słuchając radia, nie paląc ani nie pijąc. 
Umieć się skoncentrować znaczy umieć być sam z sobą - a to jest właśnie warunkiem zdolności kochania. Jeżeli jestem przywiązany do drugiego człowieka, ponieważ nie potrafię stać na własnych nogach, on lub ona mogą być moim ratunkiem w życiu, ale tego rodzaju związek nie jest miłością. Brzmi to jak paradoks, ale umiejętność przebywania samemu jest warunkiem zdolności kochania. Każdy, kto spróbuje być sam z sobą, przekona się, jakie to trudne. Będzie niespokojny, podekscytowany albo nawet dozna poważnego lęku." 

Erich Fromm - "O sztuce miłości"


foto-Art.Daniel de la Cruz


....to bardzo trudne, ale warto się tego nauczyć....warto! 
Umieć kochać drugiego człowieka jest najważniejsza umiejętnością.....
a tak niewiele osób to potrafi...
Słusznie stwierdza Erich Froman - 
"Jeżeli jestem przywiązany do drugiego człowieka, ponieważ nie potrafię stać na własnych nogach, on lub ona mogą być moim ratunkiem w życiu, ale tego rodzaju związek nie jest miłością"
....bo nie jest.....

poniedziałek, 29 maja 2017

Chciałabyś..







Chciałbyś w ramionach
uścisnąć cały świat 
nie dasz rady
chciałbyś sercem 
pokochać cały świat 
masz za małe 
chciałbyś szczęściem
obdarzyć cały świat
jest niedoskonały 
chciałbyś bardzo 
sam być szczęśliwy
wystarczy że kochasz
kochaj mocno 
sercem 
z całej
swej
siły


Wacław Miechowski Vaszko





foto-net

sobota, 27 maja 2017

Sześć miesięcy...








Czas..dzień za dniem i nawet nie wiem kiedy upłynęło pół roku..sześc miesięcy od dnia, gdy zakończyłam kolejny etap mojej walki z choroba!
Niby nic się nie dzieje, żyję, każdego poranka budzę się i jest to wspaniale uczucie, ze nadal jestem!
Teraz kolejny etap przede mną... badania kontrolne! Czuje się dobrze, drobne dolegliwości w miejscu, gdzie byłam cięta w trakcie operacji można uznać.. za normalne, bo mówią, ze blizny zawsze reagują inaczej niż zdrowa tkanka.. 
A jednak stres narasta.. 
Konieczność wykonania kilku badan budzi strach...i pytanie gdzieś w głębi duszy?... a jeśli?..
W takich dniach tak bardzo chciałoby się mieć obok siebie kogoś bliskiego, kto trzymałby za rękę i powiedział : "nie panikuj, wszystko będzie dobrze"... Niestety mój maż nie może trzymać mnie za rękę... po drugiej stronie światła, gdzie jest po przegranej walce - nie ma takiej możliwości!.. 
Wszystko jak zawsze "spada" na plecy mojego syna...znam dobrze ten jego wzrok! Wiem, ze denerwuje się równie mocno jak i ja... On ma tylko mnie.. i ma świadomość tego wszystkiego, bo jest ze mną od pierwszego dnia choroby i przeżył piekło strachu i niepewności, gdy to wszystko zaczynało się...Chciałabym oszczędzić mu tego stresu, ale jak to zrobić, gdy jesteśmy tylko we dwoje?
Moje prawdziwe przyjaciółki są daleko niestety, wiec tez nie mogą trzymać mnie za rękę, starają się podtrzymać mnie słowem, piszą mile teksty.. rozbawiają mnie... mówią, ze trzymają kciuki.. modlą się. Jestem im wdzięczna, ze o mnie pamiętają w takich chwilach.. Chyba potrzebuje tej świadomość, ze ktoś mnie wspiera nawet wirtualnie.. Wiem, ze trudno jest to zrozumieć, komuś kto ma rodzinę wokoło siebie... ja jej już nie mam .. niestety. Tak się złożyło...
Teraz to wszystko co się dzieje, jest trudniejsze, bo świadomość, ze mój sen może zostać zupełnie sam.. jest bardzo trudna dla mnie...
Kolejne dni... co przyniosą?? Zobaczymy.. 
Mam nadzieje, ze tym razem będzie dobrze... ale to nie uspakaja mojego stresu!
Wieczna huśtawka... huśtawka mojego życia!


Milena 775




foto-net


Czy wiesz jak trudno otworzyć wyniki z markerami nowotworowymi? Pewnie nie wiesz!.... 
Zycze każdej osobie, żeby nigdy nie musiała tego robić!...

piątek, 26 maja 2017

Mamie...








Czas tak szybko płynie, pamiętam tamte dni.. pozostały w pamięci na zawsze. Ten mroźny styczniowy dzień, gdy mój Tato tak nagle odszedł na druga stronę światła!... Ogromny ból... rozpacz i całkowite zaskoczenie!..
Nigdy wcześniej nie chorował, nie skarżył się na nic...
Zostałam sama z Mama...kilkuletnia dziewczynka z warkoczami sięgającymi moich ud. Swiat był taki pusty bez Taty...
Od tamtego dnia już nigdy nic nie było takie samo! Nigdy...
Cale nasze skromne życie zmieniło się tak bardzo. Tyle spraw stało się nagle ważnych.. musiałam szybko przestać być dzieckiem i to było bardzo trudne..Moja Mama musiała nauczyć się tylu rzeczy, których przedtem nigdy nie robiła. Byłyśmy zawsze razem. Nawet później, gdy byłam dorosła, nie wyobrażałam sobie tego inaczej ... byłam bardzo związana z Mama.. aż do Jej śmierci. Moja Mama nigdy nie ułożyła sobie ponownie życia sentymentalnego ( zbyt kochała mojego Tate i nie chciała, żeby ktoś zajął Jego miejsce)...
Wiem, ze zrobiła tak, także ze względu na mnie. Ja zrobiłam wszystko co mogłam zrobić, by nasze wspólne sprawy toczyły się dobrze. A gdy zaczęła chorować starałam się, by było to mało dokuczliwe dla Niej... 
To był trudny okres, ale dla mnie było to normalne, ze teraz moja kolej zająć się Mama, tak jak Ona zajmowała się cale swoje życie mną..
Nadal byłyśmy razem..Kiedy odeszła, wokoło mnie pozostała tylko pustka.. 
Dziękuję za wszystko...


Milena 775






foto-net

czwartek, 25 maja 2017

Ten właściwy....







"Nawet nie wiesz jakie to piekące uczucie. Jak to jest, kiedy słuchasz mężczyzny i wydaje Ci się, że on wyciąga z twojej głowy pewne myśli jak z szuflady. Włącza muzykę i to jest właśnie to, co chciałaś usłyszeć. Wlewa do kieliszka wino i to jest właśnie to wino, na jakie miałaś ochotę. Idzie zmienić koszulę i wraca w koszuli, o jakiej marzyłaś, żeby miał na sobie... A jak z nim rozmawiasz, to prawie tak, jakbyś słuchała swojego najgłębszego, najbardziej przemyślanego i najlepszego głosu wewnętrznego. Taka niezwykła zgodność tego, co myślisz i czujesz z tym, co słyszysz"...

 
Janusz Leon Wiśniewski – Martyna i inne opowiadania o miłości


foto-net

środa, 24 maja 2017

Zwyczajna...






Zwyczajna
dzień cały
przemyka
przez szarość dni
nieobecna
dla smutku
łagodna
Wieczorem
gwiazdy budzą
marzenia
stara szafa
kryje w głębi
koronki
zapach perfum
Włosy upięte
wysoko
falbany sukni
szeleszczą cicho
wachlarz w dłoni
koniecznie
przymknięte oczy
Tańczy
w takt melodii
sobie znanej
ona
szczęśliwa
kobieta
z innego snu..

Milena 775


foto-Art.Richard S.Johnson

wtorek, 23 maja 2017

Wspominam...










Kiedy wieczór stuka swoim granatowym młoteczkiem w moje okna, rozsiadam się wygodnie w fotelu i filiżanką dobrej, aromatycznej herbaty...przez moment siedzę z zamkniętymi oczami, by podpłynęły bliżej mnie te wszystkie zdarzenia ukryte gdzieś w załomach moich myśli...Kolorowe kaskady wspomnień delikatnie odświeżają każdą myśl.. Już wiem, ze są blisko mnie, spływają przez moje palce na klawiaturę i już zapełniam czarnym maczkiem liter kolejne strony opowieści o Nim...tajemniczym, odległym a jednocześnie tak bardzo bliskim..Trochę tajemniczym i nie poznanym do samego końca...
Pamiętam nasze pierwsze spotkanie.. co mogło być tak specjalnego w spotkaniu Ona i On? ..mógł być zwykły banał..a jednak było coś specjalnego, co zostawiło żywy ślad w sercu? w duszy?..powracam wciąż do tamtego dnia... 


Milena 775






foto-net




piątek, 19 maja 2017

Czas...








"Nieprawda, że czas leczy rany i zaciera ślady. Może tylko łagodzi przykrywając wszystko osadem kolejnych przeżyć i zdarzeń. Ale to, co kiedyś bolało, w każdej chwili jest gotowe przebić się na wierzch i dopaść. Nie trzeba wiele, żeby przywołać dawne strachy i zmory. Gdyby nawet trwały w ukryciu, zepchnięte na samo dno, to przecież gniją gdzieś tam, na spodzie, i zatruwają duszę, zawsze pozostawiając jakiś ślad - w twarzy, w ruchach, w spojrzeniu - tworzą bariery psychiczne, kompleksy. Nie pomoże wódka, nie pomoże szarpanie się w skrajnościach, od usprawiedliwiania do potępiania"...

Lucjan Nowakowski – Mummi







foto-net


środa, 17 maja 2017

Niewidzialny uśmiech...









Nieszczęście nie-nieszczęście
Jest taki uśmiech co mieszka w rozpaczy
bo gdy widzisz zbyt czarno to często inaczej
niekiedy w smutku jak drozd zaśpiewa
- twej miłości zranionej Bóg łaknie jak chleba
nieszczęście nie-nieszczęście jeśli szczęścia nie ma
jest uśmiech co się nawet na cmentarzu kryje
każdy świętej pamięci umiera więc żyje
cóż że go nie widzisz powraca do domu
siada przy stole czyta lampę świeci
czasem w bamboszach by nas nie obudzić
tylko śmierć umie ludzi przybliżyć do ludzi
nic dziwnego przecież tak to bywa
z nieba tęskni zawsze po kryjomu
choćby królikom mlecze przed rosą pozrywać
ciotkę z gotówką przy sobie zatrzymać
uśmiech czasem się modli po prostu – mój Boże
tu gdzie miłość odchodzi lecz jej nie ubywa
ci co się kochają cierpią gdy są razem
uśmiech i z cytryną uśmiechnąć się może
narzekasz że świat surowy jak grzyb niejadalny
a w świecie stale uśmiech niewidzialny....


ks.Jan Twardowski





foto-net

poniedziałek, 15 maja 2017

Deszczowe myśli..






Deszczowe
myśli złamane
smutkiem
wspomnienia
Przylepione
zapomnienia mglą
nieprawdziwe
slowa
Świadomość
dotyku twoich
palców
na włosach
Podświadomość
zamknęła
okno
zrozumienia..


Milena 775


foto-net



poniedziałek, 8 maja 2017

Sercem dziekuje...





SERCEM  DZIĘKUJĘ   za Wasza obecność!

Ten blog duzo dla mnie znaczy, szczególnie teraz gdy choroba zaznaczyła swoje terytorium w moim życiu. Nie uznałam jej panowania, nie przyjęłam do świadomości - odpowiedzią jest walka! Nie poddam się, nawet gdy czasem jest to silniejsze od moich chęci, to nie poddam się, bo kocham życie i wiem, ze ci, którzy nie wałczą - przegrywają! W kontekście tego wszystkiego - Wasza obecność na blogu jest dla mnie czymś niesłychanie ważnym..

Zapraszam do kolejnych wspólnych spotkań, mam nadzieje, ze Wasze uwagi i komentarze pomogą mi w lepszym prowadzeniu bloga...
Jestem wdzięczna, za każdy komentarz, za odwiedziny, 
za Wasze dobre słowa!.......Raz jeszcze dziękuję i zapraszam !





foto-net
Czas płynie nieubłaganie szybko, dzień po dniu, ktoś odwiedza strony bloga i tak - licznik właśnie pokazał 

                                               30 000 !!

wejść na bloga! Raz jeszcze serdecznie dziękuję za Wasza obecność !!

sobota, 6 maja 2017

Nadzieja na...







Nadzieja jest rośliną trudną do wyplenienia. Można nie wiem ile odrąbać gałęzi i zniszczyć, a zawsze będzie wypuszczać nowe pędy..
.
 Isadora Duncan



Nadzieja....
Nadzieja na lepsze jutro...
na wyzdrowienie...
na wychowanie dzieci, 
by ich dorosłość nie była dla nich ciężarem
na spotkanie kogoś, 
kto będzie prawdziwy w swoich słowach i czynach... 
na jeszcze wiele dni, 
gdy budzik ponagla, by otworzyć oczy!
Nadzieja, ze uda się jeszcze zrobić to co mamy do zrobienia, przeczytać to co jest do przeczytania, powiedzieć o swoich uczuciach bliskiej osobie....Kazdy ma swoja listę nadziei na kolejne dni, bo gdyby nie nadzieja, to jak pokonać chorobę? jak uciec z samotności, która uparcie powraca i powraca? Jak pokonać strach, gdy pojawia się blisko i łapie lepką ręką za gardło? Jak wybaczyc sobie popełnione błędy? i jak wybaczyc innym zdradę przyjaźni albo miłości?
Nadzieja na lepsze jutro, na uśmiech losu, na przyjazna dłoń - pomaga wyciszyć te wszystkie niedobre dni, złe wybory i pomyłki!

Milena 775





foto-net