Bajka o Czarodziejskim Przykopywaczu
"- Aaaaaaaaa! Ratunku! Ktoś mnie kopnął!
- Czego wrzeszczysz? Kto cię kopnął?
- Nie wiem! Nie widziałam! Ktoś się zakradł i kopnął mnie w tyłek!
- A co ty robiłaś w tym czasie?
- Jak to co? Byłam bardzo zajęta. Przeżywałam. Zdradę przeżywałam. Ukochany mnie zdradził z inną, świnia!
- A jak przeżywałaś?
- Bardzo. Na wszystkie sposoby. Płakałam, krzyczałam, tłukłam głową o ścianę, skarżyłam się koleżankom, leżałam w depresji, nawet chciałam się otruć.
- A teraz?
- Teraz jestem zła! Bo ktoś mi przeszkodził tym kopniakiem, zakłócił moje przeżywanie.
- Może sama jakoś tego kopiącego zachęciłaś? Wyglądasz tak, jakbyś czekała na kopniaka…
- Jak to?!!
- Jakoś tak żałośnie. Ramiona opadły, ręce ci się trzęsą, zgarbiona jesteś, włosy w nieładzie, wzrok zgaszony, buzia w ciup.
- Bo tak się czuję! Po tej zdradzie! Dlaczego mnie to spotkało?! Przecież mu gotowałam, prasowałam, po gazetę biegałam, kręciłam się wokół niego, a on! A teraz jeszcze ktoś mnie kopnął! Jak tak można piękną kobietę traktować?
- Twoim zdaniem - jesteś piękna??? A w lustrze się widziałaś?
- O rety!! Co za koszmar! Natychmiast do fryzjera, do kosmetyczki, muszę się umyć, przebrać, wyprostować!
- No, teraz to co innego, przyjemnie popatrzeć.
- Zapomniałam o sobie przez te przeżycia. Teraz już dobrze, odzyskałam swoje oblicze. Tak sobie myślą, a o co ja się właściwie zabijałam? Poszedł sobie do innej, no to jego strata, krzyżyk na drogę. A ja mam inne plany.
- Czyli Czarodziejski Kop poskutkował?
- Co? Jaki Kop???
- Czarodziejski. Kiedy człowiek zatrzymuje się w swoim rozwoju, zamiera, nie chce sam się do przodu przesuwać, wówczas Doktor Czas przepisuje Czarodziejskiego Kopa. Na przyspieszenie. Z Doktorem nie ma żartów, jak nie chcesz po dobroci, to dostaniesz kopa w tyłek, żebyś nie hamowała biegu czasu.
- To ja hamowałam?
- No pewnie! Siedziałaś, przeżywałaś, żadnego pożytku z ciebie dla świata. Ryczałabyś nad sobą i nad swoim losem, aż byś całe swoje życie wylała ze łzami. Kopa zarobiłaś i proszę, jak się żwawo ruszasz.
- Bo złość mnie wzięła i od razu energia się znalazła. Dobrze, że tylko raz mi przykopał…
- Nie, kochana, dopiero za drugim razem podziałało. Za pierwszym razem dostałaś kopa za pośrednictwem męża. Po prostu nie zrozumiałaś niczego, dalej mu nosiłaś kapcie do łóżka… A teraz to już drugiego kopa dostałaś.
- Zagadałam się z tobą! Lecę, bo znowu mnie jakiś Czarodziejski Kop dosięgnie! To ja już wolę dobrowolnie…"
Na motywach opowiadania I.Sieminoj. Tłumaczenie I.Z.
 |
foto-net |